Grojda
Jak w każdej rodzinie, tak i w naszej pewne słowa przewijają się na co dzień, a my nie poświęcamy im zbyt wiele uwagi. Tak było też ze słowem grojda, które w naszej rodzinie używane było od niepamiętnych czasów. Zawsze oznaczało coś dużego, niezgrabnego – doczekało się nawet swojego przymiotnika – grojdowaty. Używaliśmy tego słowa na co dzień na określenie niezgrabnych butów, brzydkiej jesionki, jakiegoś mebla niepasujacego do wnętrza.
Grojdowate mogło być wszystko, poza istotami żywymi. Nie odnosiło się to również do rzeczy otaczających nas (jak domy), raczej do rzeczy, które znajdują się obok nas albo w które jesteśmy ubrani.
Żyłabym sobie w bezpiecznej nieświadomości niezwykłości tego słowa, bo,jak każda rzecz nieustannie używana, stało się w jakiś sposób niezauważalne. Wszak nie zastanawia się człowiek nad czymś tak normalnym, jak kolor ścian w domu, w którym mieszka…
A zatem żyłabym w błogiej nieświadomości niezwykłości naszej grojdy, gdyby kiedyś, przy rodzinnym stole, któreś z moich dzieci nie zapytało nagle:
- A co to właściwie jest “grojda”?
Znacie tę niezwykłą chwilę, gdy kompletną ciemność nagle przecina błyskawica? Niby wszystko się rozświetla, ale nic nie robi się jasne. Ba, wręcz przeciwnie, czasem rzeczy zupełnie zwyczajne, codzienne, jawią się w tym świetle jak coś niezwykłego, ogromnego, żeby nie powiedzieć niesamowitego… Grojdowatego?
Grojdowaty? Co u licha znaczy to słowo? Od zawsze oznaczało coś dużego, ciężkiego, czasem w złym guście. Grojdowaty to słowo, które samo w sobie brzmi, jakby chciało zająć więcej miejsca niż mu przysługuje. Jest masywne, jak stare kredensy, które ledwo mieszczą się w kuchni. Prawdziwe grojdy! A więc grojda to też zawalidroga!
Postawiona w obliczu tego rodzinnego słowa-zawalidrogi, postanowiłam poszukać jego źródłosłowu.
Najpierw jednak ustalmy, czym jest grojda. Grojda to np. mebel brzydki i zbyt duży dla danego pomieszczenia. Jest niewygodny, za duży, grojdowaty!
Grojdowate może też być ubranie, za duże, za grube, źle dopasowane, brzydkie.
Kiedy w sklepie z obuwiem przymierzam buty, zawsze dokładnie się im przyglądam. A potem przeglądam się w lustrze, czy aby nie wyglądają… grojdowato?
A zatem, co jest z tym słowem-zawalidrogą? W jaki sposób przeniknęło do mojej rodziny, skoro w języku polskim jest tyle zgrabniejszych słów dla opisania brzydoty, niezgrabności, i niepotrzebności?
Ogary poszły w las
Poszukiwania zaczęłam kilka lat temu, kiedy jeszcze nikomu nie śniły się ChatGPTy i inne oszałamiające algorytmy wyszukiwawcze. Nie, sztuczna inteligencja była wtedy w powijakach, więc nawet gdybym mogła ją zapytać o grojdę, odpowiedzią byłoby tylko radosne gaworzenie, coś w stylu gu, gu, gu…
W tych zamierzchłych czasach odpowiedzi szukało się w słownikach, a tych w moim domu jest cała masa. Tak to już bywa u tłumaczy w starszym wieku. Tak więc przewertowałam najrozmaitsze i choć w żadnym nie znalazłam grojdy, wyniuchałam pewne słowo o etymologii południowosłowiańskiej…

Południowosłowiańskiej?
Gdzie, skąd, dlaczego? My raczej z północy Europy, nie z południa!
Ale do rzeczy. Polski i chorwacki, jako języki słowiańskie, mają wspólne korzenie w języku prasłowiańskim, dlatego wiele wyrazów brzmi podobnie lub pochodzi z podobnych źródeł. Warto jednak podkreślić, że niektóre polskie słowa mogły powstać pod wpływem południowosłowiańskich kontaktów kulturowych, zwłaszcza w okresach migracji czy bliskich relacji z innymi narodami słowiańskimi. Jednym z takich słów jest “grozd”.
W języku chorwackim słowo "grozd" oznacza "grono winogron" . Przymiotnik "grozdast" opisuje coś, co przypomina grono, czyli jest złożone z wielu elementów skupionych razem, podobnie jak owoce w gronie. W przenośni może to się odnosić do obiektów lub struktur, które mają podobny, skupiony układ.
Brzmi podobnie? I to już? Genialna poszukiwaczka odkryła Świętego Grala? Tak, synu, mam dla ciebie gotową odpowiedź?
A co mamo ma wspólnego grono owoców z za dużymi butami?
No cóż, polski i chorwacki, jako języki słowiańskie, mają wspólne korzenie w języku prasłowiańskim, dlatego wiele wyrazów brzmi podobnie lub pochodzi z podobnych źródeł. Warto jednak podkreślić, że niektóre polskie słowa mogły powstać pod wpływem południowosłowiańskich kontaktów kulturowych, zwłaszcza w okresach migracji czy bliskich relacji z innymi narodami słowiańskimi. Oto kilka przykładów potencjalnych związków między polskim a chorwacki.
Bogactwo – chorwacki: bogatstv
Zarówno polskie, jak i chorwackie słowo pochodzi od prasłowiańskiego bogъ (bóg, majątek, szczęście). Forma przekształciła się lokalnie, ale podstawowy rdzeń i znaczenie pozostały wspólne.
Jazda – chorwacki: jahanje
W języku polskim czasownik "jechać" oznacza poruszanie się za pomocą środka transportu, takiego jak samochód, rower czy koń. Jego forma wielokrotna to "jeździć". Słowo "jazda" jest rzeczownikiem pochodzącym od czasownika "jechać" i odnosi się do samego aktu poruszania się lub podróży.
W języku chorwackim odpowiednikiem polskiego "jechać" jest czasownik "jahati", który oznacza "jeździć konno". Rzeczownik "jahanje" odnosi się do czynności jazdy konnej.
Droga – chorwacki: draga
Polski wyraz "droga" i chorwackie "draga" mają wspólny rdzeń w prasłowiańskim dorga, ale znaczenie w chorwackim przeszło na "dolina”.
Grono – chorwacki: grožđe
Chorwackie słowo na winogrona (grožđe) pochodzi od prasłowiańskiego grǫzdъ, co pierwotnie oznaczało "grono" lub "kiść". Polski odpowiednik "grono" przeszedł zmianę znaczeniową, ale podobieństwo jest wyraźne.
Eureka?
Innym częstym rodzinnym powiedzonkiem jest u nas chciałaby dusza do raju, ale grzechy nie dają. Ano, nie dają…
Wprawdzie moja amatorska analiza etymologii słowa "grojdowaty" wskazuje na potencjalny wpływ języków południowosłowiańskich, zwłaszcza chorwackiego, co wydaje się rozsądne w kontekście formy "grozd" (grono), moje rozumowanie ma kilka… grzechów:
Brakuje jakichkolwiek dowodów na bezpośrednie zapożyczenie lub ewolucję słowa z chorwackiego do polskiego. Moje wnioski opierają się wyłącznie na podobieństwach fonetycznych i znaczeniowych.
Nie ustaliłam, czy słowo "grojdowaty" jest używane gdziekolwiek w Polsce, a zwłaszcza na obszarach, które miały kontakty z południowymi Słowianami.
Moje poszukiwania opierały się głównie na radosnej amatorskiej lingwistyce słownikowej. To jak błądzenie po słownikowym lunaparku – z radością wskakuję na karuzelę przypadkowych znaczeń i zjeżdżam w dół etymologicznych zjeżdżalni, ciesząc się każdym zakrętem, choćby prowadził donikąd.
Skupiłam się na słowie "grozd" (grona), ale pominęłam inne potencjalne rdzenie (np. archaizmy starosłowiańskie lub dialekty), a to może ograniczać moją perspektywę.
Założenie, że przyrostek -owaty został dodany w polszczyźnie, jest logiczne, ale nie zostało poparte analizą staropolskich wzorców słowotwórczych dla tego słowa, bo tego słowa po prostu chyba nie ma…
Reasumując
Mój przydługi, żeby nie powiedzieć grojdowaty, wywód jest zabawną hipotezą, zabawą językową wynikającą z ciekawości, ale nadal nie wyjaśnia, czemu i kiedy to “słowo-niesłowo”, ten dziwaczny neologizm, wrósł w naszą rodzinę. W nasz rodzinny Verbikomikon – zapis rodzinnych dziwactw językowych.